Są błędy, które prelegenci popełniają regularnie – niezależnie od doświadczenia. Oto trzy z nich.
To jest wpis z serii „Konferencje prawnicze”. Pozostałe wpisy znajdziesz niżej [lista jest aktualizowana]:
„Przepraszam, jestem trochę nieprzygotowany”, „to mój pierwszy raz”, „gdyby nie wyjątkowe okoliczności, to przygotowałbym się lepiej” – każde takie zdanie na otwarcie zjada Twój autorytet zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć.
Publiczność przyszła po wartość, nie po usprawiedliwienia. Kiedy zaczynasz od przeprosin, słuchacze automatycznie nastawiają się na gorsze i trudniej im traktować Cię poważnie – nawet jeśli to, co mówisz dalej, jest naprawdę dobre. Wejdź na scenę i po prostu zacznij.
Mówienie rzeczy, które wszyscy już gdzieś słyszeli, powoduje jedno: publiczność ma poczucie, że zapłaciła za konferencję, a dostała blok reklamowy. Same nagłówki bez treści, szeroki temat bez żadnego konkretnego punktu zaczepienia – to przepis na rozczarowanie.
Jeśli nie zawęziłeś tematu na etapie rozmów z organizatorem, zawęź go przynajmniej w samej prezentacji. Wybierz jeden wąski wątek i idź w niego głęboko. Dzięki temu pokażesz, że naprawdę znasz się na rzeczy – a nie tylko opowiadasz to, co słuchacze mogliby wygooglować w kilkanaście sekund.
Przy okazji: wielu prelegentów zastanawia się, ile wiedzy oddać za darmo. I wybiera strategię „zarysuję szeroko, reszta za paywallem”. To błąd. Właśnie dlatego wąski temat rozwiązuje też ten problem – w wąskim temacie możesz dać wszystko, co wiesz, bez ryzyka, że „odasz za dużo”. A publiczność wyjdzie z poczuciem, że dostała realną wartość.
Jeśli organizator dał Ci 30 minut, nie przygotowuj 30 minut materiału. Na konferencjach zawsze coś się przesuwa – poprzedni prelegent przeciągnął, pytania z sali zajęły więcej czasu, technika zawiodła. W stresie i emocjach naturalnie mówimy trochę dłużej niż planujemy.
Prosta zasada: masz 15 minut – przygotuj się na 12. Masz 30 – celuj w 25. Margines błędu chroni Ciebie, organizatora i prelegenta, który występuje po Tobie.
I jeszcze jedno: jeśli zorientujesz się w trakcie, że czas Ci ucieka – nie ogłaszaj tego publicznie. Informowanie wszystkich, że „miało być pięć punktów, a zdążę tylko cztery”, tylko pogarsza sytuację. Słuchacze poczują, że coś im zabrałeś. Zamiast tego – po cichu zrezygnuj z części materiału i zakończ w czasie. Nikt nie będzie wiedział, co pominąłeś.
Wszystkie trzy błędy mają wspólny mianownik: skupiasz się na sobie zamiast na publiczności. Przepraszasz, bo czujesz dyskomfort. Mówisz ogólnie, bo boisz się oddać za dużo. Przeciągasz, bo nie odpuściłeś żadnego slajdu. Dobra prelekcja zaczyna się od pytania „czego potrzebują słuchacze?” i podporządkowania temu wszystkiego innego.Dobry początek to najlepszy katalizator stresu, jaki możesz sobie wyobrazić. Reszta przeważnie idzie już łatwiej.
Masz wystąpienie i chcesz się przygotować lepiej niż przeciętnie? Napisz do mnie – racki@orathor.pl. Prawnikom i nie tylko pomagam w tym na co dzień.