wystąpienia publiczne

Grzechy ciężkie prezentacji na konferencjach prawniczych

Tomasz Racki
4

Prezentacja powinna powstawać na samym końcu przygotowań – po ustaleniu tematu, publiczności i konspektu. Kiedy już ją tworzysz, jest kilka błędów, które warto znać z wyprzedzeniem.


To jest wpis z serii „Konferencje prawnicze”. Pozostałe wpisy znajdziesz niżej [lista jest aktualizowana]:

  1. Dlaczego warto występować na konferencjach prawniczych?
  2. Jak zacząć wystąpienie na konferencji?
  3. Jak dobrze się przygotować do wystąpienia na konferencji?
  4. Jak radzić sobie ze stresem przed wystąpieniem?
  5. 3 błędy, których nie możesz zrobić na konferencji
  6. Dzień zero. Co zrobić, żeby wystąpić jak najlepiej?
  7. Interakcja z publicznością – wchodzić czy nie wchodzić?
  8. Grzechy ciężkie prezentacji na konferencjach prawniczych

Grzech 1: Liczenie slajdów zamiast minut

Długość wystąpienia nie ma nic wspólnego z liczbą slajdów. „Masz 15 minut, więc maksymalnie 5 slajdów” to popularna bzdura. Zapytaj organizatora, ile masz czasu – i od tego zacznij. Liczba slajdów wyniknie z treści, nie odwrotnie.

Grzech 2: Upychanie za dużo na jednym slajdzie

Cztery wykresy zamiast jednego, sześć tabelek zamiast jednej, trzy przepisy zamiast jednego – efekt jest zawsze ten sam: slajd, którego nikt nie jest w stanie odczytać. Część publiczności odwraca wzrok, część wyciąga szyję w stronę ekranu, część robi zdjęcie smartfonem i przybliża na ekranie. Żaden z tych scenariuszy nie jest dobry.

Zasada jest prosta: jeden slajd, jedna myśl. Jeśli masz trzy wykresy i minutę na ich omówienie – zrób trzy slajdy i przełączaj sprawnie. Nie ma w tym nic złego.

Wyjątek: jeśli zestawiasz dane, żeby pokazać zmianę, zestawienie ma sens. Ale zasada nadrzędna zawsze brzmi tak samo – czytelność przede wszystkim. Lepszy slajd, którego nie ma, niż slajd, który odwraca uwagę od tego, co mówisz.

Grzech 3: Prezentacja jako jedyny odbiorca

Jeśli prelegent przez większość wystąpienia patrzy na własne slajdy zamiast na publiczność, oznacza to jedno: prezentacja zastępuje mu konspekt, notatki i suflera w jednym. Efekt jest taki, że mówca stoi bokiem albo tyłem do sali – wygląda to źle, a kontakt z publicznością jest niemal zerowy.

Slajdy, które pokazujesz, powinieneś znać na pamięć – wiedzieć, co pojawi się po kliknięciu, i być w stanie mówić do ludzi patrząc im w oczy, nie w ekran za plecami.

Grzech 4: Logo firmy na każdym slajdzie

To, że chcesz wypromować firmę przy okazji konferencji – rozumiem i popieram. Ale logo na każdym slajdzie nie buduje wizerunku, tylko zajmuje miejsce i męczy. Wrzuć je na pierwszy slajd, ostatni i ewentualnie na przejściowy. To wystarczy.

Grzech 5: Prezentacja, która żyje własnym życiem

Slajdy przełączające się samoczynnie, animacje odpalające się nie w tym momencie co trzeba – to potrafi rozłożyć nawet dobrze przygotowane wystąpienie. Publiczność widzi slajd z wątkiem B, kiedy Ty jeszcze mówisz o wątku A.

Rozwiązanie: przed konferencją poświęć 5–10 minut na próbę generalną i sprawdzić, czy wszystko działa [przeczytaj co jeszcze powinieneś zrobić, gdy nadszedł Dzień Zero].

Jeśli nie jesteś pewien sposobu działania animacji – po prostu z nich zrezygnuj. A jeśli dopiero zaczynasz z prezentacjami, format PDF to najprostszy sposób na wyeliminowanie technicznych niespodzianek.

Dobra prezentacja nie przykrywa prelegenta, tylko go wspiera

Slajdy są dla publiczności, nie dla Ciebie. Mają pokazywać to, czego nie da się opowiedzieć, i pomagać słuchaczom śledzić, gdzie jesteście. Jeśli zamiast tego odwracają uwagę, są nieczytelne albo przełączają się same – robią dokładnie odwrotne od zamierzonego.

Mniej, prościej, czytelniej – i zawsze z próbą techniczną przed wejściem na scenę.


Masz wystąpienie i chcesz się przygotować lepiej niż przeciętnie? Napisz do mnie – racki@orathor.pl. Prawnikom i nie tylko pomagam w tym na co dzień.